Zimowe dokarmianie

Różne opinie ostatnimi czasy słyszymy na temat dokarmiania zwierzyny. Że to nieuprawniona ingerencja w prawa przyrody, że ułatwiamy zadanie kłusownikom czy to wreszcie, że gromadzenie przy paśnikach sprzyja szerzeniu się chorób zakaźnych. I na pewno jest w tym jakieś ziarno prawdy.
Nie zapominajmy jednak, że okres zimowy jest najtrudniejszy do przetrwania dla zwierzyny leśnej i polnej. Niskie temperatury, częste opady, silne wiatry powodują wychłodzenie organizmu, a to z kolei wymaga przyswojenia więcej treściwego pokarmu, wody i soli. Stąd potrzeba rozsądnego i przemyślanego dokarmiania. Oczywiście jak we wszystkim, tak i tutaj wskazany jest umiar.
Dobrym przykładem trudnych warunków pogodowych i pokarmowych jest właśnie obecna zima 2009/2010. Długotrwała pokrywa śnieżna, często po wierzchu przemarznięta, tęgie mrozy utrzymujące się od połowy grudnia, częste wiatry charakterystyczne dla klimatu Środkowego Wybrzeża – wszystko to utrudnia warunki żerowania zwierzyny i ucieczkę przed drapieżnikami. Na pewno możemy jej pomóc poprzez systematyczne wykładanie karmy, odsłanianie dostępu do roślin wiecznie zielonych (np. borówka brusznica), udostępnianie zbiorników wodnych, dostarczanie soli i inne zabiegi hodowlane.
Wychodząc z tego założenia zarząd WKŁ "Bałtyk" już od sierpnia ub. roku rozpoczął gromadzenie zapasów na zimowe dokarmianie zwierzyny. Wczesne rozpoczęcie przygotowań pozwoliło na zapewnienie odpowiednich ilości ziemiopłodów. I nie są to ilości symboliczne. Jak poinformował łowczy kol. Stanisław Granda zgromadzono:
owsa na pniu - 48 t, pszenicy na pniu - 16,5 t, owsa w snopach - 21 t, żyta na pniu - 13 t, topinamburu - 7 t, buraków pastewnych - 45,8 t, kukurydzy - 5 t, pulpy ziemniaczanej - 50 t, kasztanów zebranych przez dzieci - 100 kg.
Zapasy te przekazano gospodarzom i strażnikom poszczególnych obwodów hodowlanych. I tak: w obwodzie nr 1 kolegom Krzysztofowi Bińczykowi i Edwardowi Mierzwie, w obwodzie nr 17 kolegom Stefanowi Koenigowi, Marianowi Dziewięckiemu, Wojciechowi Michałkowi i Mieczysławowi Sobczukowi, w obwodzie nr 18 kolegom Zenonowi Lesińskiemu i Kazimierzowi Buksakowskiemu, natomiast w obwodzie nr 4 kolegom Józefowi Kierzkowskiemu i Andrzejowi Depta. Strażnicy i gospodarze obwodów pomimo trudności z dotarciem do paśników regularnie prowadzą dokarmianie i jak twierdzą, zgromadzone ziemiopłody zabezpieczą potrzeby łowisk.


oprac. M. Borkowski