Kaczki-dziwaczki

Właśnie zaczyna się weekend (piątek 4 lipca), szczyt sezonu, koszmarny ruch samochodów na skrzyżowaniu przy ulic Marynarki Polskiej i Grunwaldzkiej w samym centrum Ustki.
Podjeżdżając do świateł zauważyłem jakieś zamieszanie na przejściu dla pieszych. Wyjrzałem z samochodu i nie wierzę własnym oczom: przez pasy kroczy, jak gdyby nigdy nic cała kacza rodzinka. Na czele dorodna krzyżówka-mama, a za nią trzy zupełnie jeszcze małe kaczęta.
Światła się zmieniły, samochody zaczęły ruszać, ledwie zdążyłem wyskoczyć i zatrzymać nadjeżdżające auta, kaczki zdążyły bezpiecznie przejść na drugą stronę jezdni, wprost na stację benzynową "Orlen". Co dalej? za chwilę mogły powrócić na jezdnię...
Nie było co się zastanawiać. Razem z panem Janem Szurkiem ze stacji benzynowej zaczęliśmy zaganiać kaczki w jedno miejsce, jak najdalej od ulicy. Nie szło to łatwo, matka broniła kacząt, myślała, że chcemy zrobić im krzywdę W końcu udało się! Złapane kaczki umieściliśmy w dużym kartonowym pudle. Pudło do samochodu i po kwadransie byliśmy już za Ustką, nad rzeką Potyną. Tam kaczki odzyskały wolność. Jak widać na zdjęciach - doskonale zniosły przeprowadzkę.
Na zdjęciach poniżej wspólnie z córką Anią wypuszczam kaczki na wolność.

Kliknij na wybranej fotografii aby uzyskać powiększenie..



relację kol. Stanisława Burmana spisał M. Borkowski