UWAGA KŁUSOWNIK!!!!!
CORAZ BLIŻEJ MIAST

sarna

wnyki

   Kłusownictwo zawsze było plagą w polskiej rzeczywistości. Z większym lub mniejszym nasileniem kłusownicy przy pomocy sideł, potrzasków, nielegalnie posiadanej broni czy z wykorzystaniem psów dokonują spustoszenia wśród rodzimych gatunków zwierząt. Są coraz lepiej wyposażeni. Mają dużą wiedzę na temat zwyczajów zwierząt występujących w okolicy. Znają trasy przemieszczania się zwierzyny z ostoi do żerowisk, a przede wszystkim są bezwzględni. Ich ofiarami padają dziki, sarny, jelenie oraz praktycznie wszystkie gatunki zwierzyny drobnej, w tym gatunki będące pod całkowitą ochroną, także sztuki ciężarne lub wyprowadzające młodzież.
   Co roku szacuje się kilka milionów złotych strat z powodu kłusownictwa. Wykrywa się blisko pół miliona przypadków nielegalnego zabijania zwierząt w lasach. Nie ma wątpliwości, że te dane są mocno niedoszacowane. W minionym sezonie myśliwi oraz leśnicy i służby porządkowe tylko jednego województwa na Pomorzu zlikwidowali kilka tysięcy wnyków. Odnaleźli około 70 martwych jeleni, ponad 200 martwych dzików i 400 saren. Taka sytuacja musi determinować środowiska zajmujące się ochroną zwierząt do zdecydowanej walki z każdym przejawem kłusownictwa.
   Od wielu lat obserwuje się ekspansję zwierząt dziko żyjących do miast. Ustka położona pośród nadmorskiego kompleksu leśnego jest tego przykładem. Można tu spotkać na plaży watahę dzików, w małych rudlach sarny wchodzące na peryferyjne ulice miasta czy wszędobylskie lisy w centrum aglomeracji. Nikogo to nie dziwi, bo człowiek zawsze żył obok zwierząt. To przecież my ludzie wypieramy zwierzęta z ich naturalnych środowisk poprzez realizacje chociażby wielu projektów urbanizacyjnych... Tym bardziej jesteśmy wszyscy zobowiązani do opieki nad „braćmi mniejszymi”.
   Niestety ostatnie wydarzenia wskazują na nasilenie kłusownictwa na terenach peryferyjnych miasta. W ramach kontroli części łowiska w pierwszych dniach stycznia, myśliwi WKŁ „Bałtyk”w Ustce jednego dnia zlikwidowali blisko 100 wnyków wykonanych ze stalowej plecionki. Na niewielkim obszarze przylegającym bezpośrednio do dużego osiedla mieszkaniowego w bezpośrednim sąsiedztwie popularnego szlaku spacerowego kłusownicy „uzbroili” lasek, który często jest miejscem wędrówek rodzin i zabaw dzieci mieszkających w sąsiedztwie.
   Kłusownicy wchodzą do miejskich parków i przyległych lasków mając świadomość coraz większej presji w terenie przez służby porządkowe, leśników i myśliwych kół łowieckich. Dlatego „monitorowanie” obszarów będących w obszarze miast musi odbywać się przy wykorzystaniu dostępnych technik i mieć charakter ciągły. Obowiązujące prawo w Polsce jednoznacznie określa w art.52 prawa łowieckiego czym jest kłusownictwo oraz kto i w jakich okolicznościach staje się kłusownikiem. Kara pozbawienia wolności, pozbawienie mienia będącego narzędziem kłusownictwa np. samochodu oraz kary pieniężne będące równowartością skłusowanych nielegalnie sztuk zwierzyny w wysokości od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, to kary wymierzone przez polskie prawo w kłusowników.
   Największym grzechem w walce z kłusownictwem jest zaniechanie ścigania ludzi zajmujących się tym procederem. Dlatego ostatnie działania myśliwych z WKŁ „Bałtyk” w Ustce niech będą optymistycznym akcentem w tym ważnym i niestety smutnym temacie.         (w.k.)