No description

Moje psy

Aby uzyskać powiększenie - kliknij na wybranym zdjęciu.

powiększenie - 38 KB powiększenie 50 KB powiększenie 52 KB powiększenie 54 KB powiększenie 48 KB

   Już 46 lat zaliczam się do grona czcicieli św. Huberta. Przez cały ten czas byłem i jestem nadal posiadaczem psa. Niestety, pies żyje krótko a rozstania są zawsze bardzo smutne.
   Wbrew wszelkim oficjalnym podziałom, zawsze uznawałem tylko dwie grupy psów: psy myśliwskie i "psy myśliwego". Te pierwsze, czyli myśliwskie, wg powszechnej definicji są to psy określonej rasy i ze względu na cechy wrodzone nadają się do układania myśliwskiego. "Pies myśliwego" to taki, który nie zawsze ma metrykę, niekoniecznie jeździ na próby polowe i wystawy, ale służy zawsze myśliwemu - rozumie każde jego polecenie a nawet gest.
   Miałem różne psy. Takie, które służyły mi wszechstronnie: aportowały ptactwo, chodziły za farbą, potrafiły nawet znaleźć klucze do samochodu zgubione w terenie. Potrafiły dojść i oszczekać dzika zaszytego w chaszczach, czy wytropić po zimnej farbie ubitego rogacza. Miałem też wyżła pięknie wystawiającego kuropatwy, płoszącego i aportującego dzikie kaczki, który ze wzgledu na swoją siłę i zawziętość był także doskonałym psem obronnym. Niestety, jedno z jego spotkań z dzikiem zakończyło się dramatycznie. Trzeba było założyć kilkanaście szwów. Więcej na dziki nie polował i pewnie dzięki temu dożył sędziwego wieku, aportując ptactwo do swych ostatnich dni.
    Był też bardzo wesoły foksterierek Bary, który wyróżniał się posłuszeństwem i zdyscyplinowaniem, pięknie aportował, chodził za farbą i wyróżniał się w polowaniach zbiorowych na dziki. Od czasu niefortunnego spotkania z borsukiem nie lubił natomiast nor. W zaawansowanym wieku, kiedy nie starczało mu już i sił i refleksu, zawsze pierwszy odnajdował dzika i oszczekiwał. Nie atakował jednak i nie zbliżał się zbytnio. Z powodu tej przezorności koledzy nazwali go profesorem.
    Niezwykle ciepło wspominam setera-gordona Cygana, który oprócz polowania na ptactwo doskonale opiekował się dziećmi. Potrafił za kąpielówki wyciągać je z wody, kiedy za bardzo oddalały się od brzegu. [Zobacz więcej...>>]
   Wiele wspaniałych przygód przeżyłem z terierem walijskim Adarem, który nadawał się doskonale do polowań na dziki, pięknie szedł na farbę, ale kaczki wynosił na przeciwny brzeg rowu, a często w ogóle nie chciał oddać. Zażarcie również bronił ustrzelonej przez mnie zwierzyny, uważając ją za swoją zdobycz. Za to pozostawiając go w samochodzie byłem pewien, że do pojazdu nikt się nie zbliży. [Zobacz więcej...>>]
    Każdy z psów ras myśliwskich może być dobrym "psem myśliwego" pod warunkiem, że ma wrodzoną pasję i nie boi się strzału. Te cechy psa objawiają się już bardzo wcześnie, ale dopiero żmudna praca czyni z niego dobrego pomocnika łowów i przyjaciela w terenie. Komu brakuje czasu i cierpliwości niech lepiej nie próbuje układać psa - może mieć więcej kłopotu a nawet szkody niż pożytku. Stąd mój sprzeciw przeciwko czynieniu obowiązku z posiadania psa przez myśliwego. Ci, którzy nie mają warunków czy predyspozycji do należytego przysposobienia czworonoga - niech lepiej korzystają z psów kolegów.
   Obecnie jestem posiadaczem pieknego i mocnego jamnika Wigora (aż 12 kg). Ma już 8 lat i jest ciągle w doskonałej formie. Znalazł wiele postrzałków, głosi nawet martwą zwierzynę - aż do czasu przybycia myśliwego. Doskonale sprawdza się też na polowaniach zbiorowych na dziki. Potrafi doskonale poradzić sobie z jenotem. Co ważne, zupełnie nie goni zwierzyny płowej. Jest wspaniałym przyjacielem i po każdym pędzeniu zgłasza się na moim stanowisku, chociaż z ochotą chodzi z nagonką. Bardzo lubi jazdę samochodem. [Zobacz więcej...>>]
   Moje wieloletnie doświadczenia w posiadaniu i współpracy z psami myśliwskimi upoważniają mnie do udzielenia kilku prostych, ale skutecznych rad przyszłym właścicielom psów do polowania:

  • nie trzymamy psów dużych ras (np. wyżeł niemiecki) w małych mieszkaniach miejskich;
  • wybierając psa pamiętajmy, że suka jest łagodniejsza i łatwiejsza w ułożeniu, natomiast samiec "ma charakter";
  • staramy się najwięcej jak to możliwe spędzać z psem w terenie;
  • jesteśmy świadomi, że pierwsze 9 m-cy życia psa decyduje o jego póżniejszym zdrowiu, pokroju i cechach psychicznych. W okresie tym kształtuje się układ kostno-mięśniowy i wyrabiają się cechy psychiczne, które później trudno zmienić;
  • na zabawę z dziećmi i domownikami pozwalamy dopiero psom dorosłym, o ukształtowanej osobowości. Psa karmimy zawsze osobiście;
  • zawsze konsekwentnie egzekwujemy wykonanie naszych poleceń przez psa. Przede wszystkim stosujemy system nagród, a dopiero później kar;
  • pod żadnym pozorem nie bijemy psa, gdyż okaleczamy wtedy jego osobowość i budzimy agresję;
  • pamiętamy, że pies będąc naszym najlepszym przyjacielem często odzwierciedla nasze zalety, ale i wady.

   Tego mnie nauczyła długoletnia przyjaźń i praca łowiecka z psami. Oczywiście tak jak każdy człowiek, również jego pies stanowi niepowtarzalną osobowość i ma to wpływ na ich wzajemne relacje. Dlatego nic nie zastąpi własnego doświadczenia, a i często uczenia się na błędach.
   Wszystkim kolegom-myśliwym, przyszłym właścicielom psów, życzę tylu wspaniałych przygód i doznań łowieckich ilu ja zaznałem. Psy były moimi najwierniejszymi przyjaciółmi, służąc tylko za miskę przysłowiowej strawy. każdy z nich ma w mooim sercu swoje stałę miejsce i bez nich moja przygoda łowiecka byłaby niepełna. cóż, żyją od nas krócej, ale dopóki ja żyję, będę każdym o nich zawsze pamiętał.

Stefan Koenig


powiększenie - 64 KB powiększenie - 36 KB powiększenie - 29 KB powiększenie - 36 KB
powiększenie - 40 KB powiększenie - 58 KB powiększenie - 43 KB powiększenie - 51 KB
powrót